9. kadencja, 77. posiedzenie, 3. dzień (15-06-2023)

Oświadczenia.

Poseł Grzegorz Lorek (tekst niewygłoszony):

    Igiełka piotrkowskiego Judyma

    Tuż przy wejściu do piotrkowskiego kościoła ojców Bernardynów na dawnym cmentarzu znajduje się dziwny pomnik. Dziś już nie potrafimy czytać wszystkich symboli jak nasi przodkowie. Są na nim ni to ptaki, ni to skrzydła, brak na nim krzyża, a wiadomo, że leży pod nim chrześcijanin - Jan Karol Samuel Hildebrand. Kim był? Ci, co znają historię tego człowieka, nazywają go, nawiązując do bohatera powieści Żeromskiego, piotrkowskim Judymem.

    Wiemy, że urodził się w 1761 r. w Wartenbergu, a jego ojciec też był lekarzem. Jan Karol po pomyślnym ukończeniu studiów medycznych w Berlinie przez kilka lat pracuje jako nadworny konsyliarz, by po kilku latach rozpocząć pracę jako lekarz powiatowy w Piotrkowie. Tutaj rozwija szeroko działalność społeczną, walcząc z oporem miejscowych medyków przeciwnych nowoczesnym metodom leczenia. Ofiarnie zwalcza wybuchające w Piotrkowie i okolicach epidemie. Prowadzi szeroką korespondencję z Warszawską Ogólną Radą Lekarską, przekonując jej członków do swoich pomysłów medycznych.

    Jednocześnie pomaga wszystkim potrzebującym. Jego szczególną uwagę absorbują ludzie biedni i odrzuceni, a przede wszystkim żydowska biedota. Sam prowadził aptekę, istniejącą do dziś, przygotowywał leki. Zalecał higienę osobistą i picie wody z czystych źródeł. Dziś to oczywiste, ale 200 lat temu...

    Kiedy umarł w 1820 r., odprowadzały go tłumy. Jego trzech synów służyło w wojsku Królestwa Polskiego. Jeden z nich był lekarzem. Hildenbrand urodził się w Niemczech, ale wielu takich, co urodzili się nad Wisłą, nie mogło się z nim mierzyć. W czerwcu mija kolejna rocznica jego urodzin.


Przebieg posiedzenia