9. kadencja, 78. posiedzenie, 2. dzień (07-07-2023)

20. punkt porządku dziennego:

Wniosek o wyrażenie wotum nieufności wobec Ministra Obrony Narodowej - Mariusza Błaszczaka (druki nr 3379 i 3465).

Poseł Tomasz Siemoniak:

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! To jest wotum nieufności inne niż wszystkie dotychczasowe. Dotyczy sprawy nadzwyczajnej i bezprecedensowej. Przez terytorium Rzeczypospolitej przeleciała i spadła koło Bydgoszczy rosyjska rakieta. Praktycznie jej nie szukano, a po jej przypadkowym odkryciu doszło do ciągu zdarzeń kompromitujących dla ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Sprawy nie wyjaśniono. Nic nie wiadomo o wyciągnięciu wniosków, także personalnych. Oczywiście obóz rządzący odprawi w debacie nad wotum swoje tradycyjne rytuały. Premier powie, że minister Błaszczak jest najlepszym ministrem obrony...

    (Głos z sali: Bo jest.)

    ...a sam minister, po zaatakowaniu opozycji i poprzedników, wyliczy, jaki sprzęt kupił i jaki pojawi się w najbliższych latach. Kilka sztuk, a jakże, pojawi się w sierpniu na defiladzie. Jeśli uda wam się odrzucić ten wniosek, to wstaniecie z okrzykami: Mariusz! Mariusz! Nie miejcie jednak złudzeń i wyobraźcie sobie, że ta rakieta mogła przelecieć nad waszym domem, nawet nad domem samego prezesa. Ta sprawa jest inna niż rutyna politycznej walki, dotyczy każdego z was i każdego z was zawiódł minister Błaszczak.

    Badania wskazują, jak sprawa rosyjskiej rakiety naruszyła poczucie bezpieczeństwa obywateli: wyrzuciła do kosza dziesiątki zwołanych przez was konferencji prasowych dotyczących tego, jak to dzięki waszemu rządowi Polska jest bezpieczna. Upojony tą propagandą sukcesu minister Błaszczak kilka tygodni przed upadkiem rakiety ogłosił, że rząd PiS zbudował wielowarstwowy system obrony przeciwrakietowej. To oczywiście nieprawda i to naciągactwo wróciło wprost - prosto w twarz - do ministra Błaszczaka.

    Jasne, że trwa blisko polskich granic wojna, gdzie rosyjscy agresorzy setkami rakiet i pocisków uderzają w Ukrainę. Jasne, że grożą nam różne incydenty, i nikt na świecie nie zbudował systemu, który w 100% chroni jego terytorium, ale w tej sprawie wszystkie kompromitujące ministra Błaszczaka zdarzenia nastąpiły po upadku rakiety. Liczymy, że Najwyższa Izba Kontroli i prokuratura wyjaśnią do spodu, co się naprawdę zdarzyło. (Oklaski) W naszym wniosku precyzyjnie wskazujemy też kwestie możliwych naruszeń prawa przez ministra.

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! To jest wotum nieufności inne niż wszystkie, ponieważ brak zaufania do ministra obrony wyraził jego szef, czyli premier, swoją wypowiedzią, że o sprawie rosyjskiej rakiety dowiedział się pod koniec kwietnia, wtedy kiedy my wszyscy dowiedzieliśmy się z mediów. Jakaż ważniejsza sprawa była między ministrem obrony a premierem między grudniem a kwietniem niż przelot nad nami rosyjskiej rakiety? Czy można mieć zaufanie do ministra obrony, który nie przekazuje tak krytycznej informacji? (Oklaski) Czy w ogóle panowie się ze sobą kontaktujecie? Na marginesie, my o tym, że minister Błaszczak zaciąga w Korei kredyt wielkości kredytów Gierka, dowiedzieliśmy się z odpowiedzi na interpelację koreańskiego parlamentarzysty opisanej w tamtejszych mediach. Czy premier coś o tym wie?

    (Głos z sali: Nie wie.)

    Także prezydent Duda zachował się w tej sprawie tak, jakby nie miał kompletnie zaufania do ministra Błaszczaka. Gdy ten ogłosił, że odpowiedzialny za wszystkie zaniedbania z rakietą, w tym brak poszukiwań, jest dowódca operacyjny, generał broni Tomasz Piotrowski, nie widział podstaw do jego odwołania. Ten brak zaufania prezydenta do oceny ministra Błaszczaka wytworzył sytuację z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa kompletnie nieakceptowalną, zwłaszcza w kontekście wypowiedzi szefa sztabu generalnego i samego dowódcy operacyjnego. Bo albo minister Błaszczak mówi prawdę, albo dowódcy mówią prawdę. Albo minister Błaszczak wiedział i nic nie zrobił, albo nie wiedział. Obydwa warianty są dyskwalifikujące. (Oklaski)

    To sytuacja albo-albo, dotykająca samego fundamentu wiarygodności cywilnej kontroli nad armią. Albo muszą być odwołani dowódcy, którzy podważają autorytet ministra, albo musi być odwołany minister podważający uczciwość i kompetencje najwyższych dowódców wojska. Jeśli układ rządzenia jest tak sparaliżowany, że nie jest zdolny do rozwiązania problemu, to wotum nieufności jest wyrazem odpowiedzialności za państwo. To nie może dłużej trwać. (Oklaski) Przecież w normalnej sytuacji minister powinien przyjść do prezydenta z wnioskiem o odwołanie dowódcy operacyjnego. To powinno być dla prezydenta wystarczające: szef nie widzi możliwości współpracy z podwładnym. Krótka piłka, to jest wojsko. Ale nie gdy prezydent nie ma zaufania do ministra. Mamy wtedy narastający i przekładający się na armię kryzys.

    Zdumiewająca w tym wszystkim i dyskwalifikująca dla ministra Błaszczaka była też publiczna wymiana ciosów z gen. Piotrowskim. Minister wydał dwa komunikaty, że dowódca operacyjny w gruncie rzeczy nie nadaje się na swoje stanowisko. Z kolei gen. Piotrowski zwrócił uwagę ministrowi Błaszczakowi, że w Polsce jeszcze działa wymiar sprawiedliwości. To było po prostu niesłychane i radykalnie szkodziło poczuciu bezpieczeństwa Polaków. (Oklaski) To pokazało, że nikt nie kontroluje sytuacji. Lubicie mówić, że to Kreml cieszy się z wotum nieufności wobec ministra Błaszczaka. Jest wręcz przeciwnie. Przeciwnicy polscy marzą, żeby sprawdzony grudniowy duet ministra Błaszczaka z gen. Piotrowskim zajmował się bezpieczeństwem Polski. Intuicja podpowiada oczywiście, że to gen. Piotrowski ma rację i jest w prawie, ale decydująca jest rola przełożonego. Nie wyobrażam sobie, jak teraz panowie ze sobą rozmawiacie.

    Autorytet ministra Błaszczaka w armii zrujnowało zwalenie całej odpowiedzialności na wojskowych. (Oklaski) Także poza wojskiem nikt nie przyjmuje tezy, że minister obrony narodowej nie odpowiada politycznie za to, co dzieje się w jego resorcie. Nigdy minister nie chciał w tej sprawie wziąć na siebie żadnej odpowiedzialności. Nigdy nie przeprosił gen. Piotrowskiego. Bardzo to problematyczne, gdy minister akurat obrony narodowej ma takie deficyty odwagi. (Oklaski)

    (Głosy z sali: Tchórz.)

    Kilka tygodni temu marszałek Sejmu zarządziła, że na niejawnym posiedzeniu komisji obrony i służb specjalnych minister obrony przedstawi posłom wyjaśnienia w związku ze sprawą rosyjskiej rakiety. I co się stało? Minister Błaszczak odczytał kilka zdań i ku zaskoczeniu wszystkich opuścił posiedzenie, nie wyznaczając żadnego zastępstwa.

    (Poseł Borys Budka: Skandal!)

    Wyjaśnił, że poszedł, bo słyszał, że posłowie opozycji szykują wniosek o wotum nieufności wobec niego. Przecież to absurdalne.

    (Poseł Adam Szłapka: Tchórz.)

    Czy minister, który boi się posłów opozycji, nie będzie się bał wrogów Polski? (Oklaski)

    (Głos z sali: Wstyd!)

    (Głos z sali: Tchórz.)

    Także wczoraj na posiedzeniu komisji obrony opiniującej wniosek o wotum nieufności zabrakło ministra. Miał wyjazd zagraniczny, ale przecież termin posiedzenia komisji jest ustalany przez przewodniczącego z MON, można się było spotkać kiedy indziej. Nie chciał być, bał się lub lekceważy komisję. Tak czy inaczej ewidentnie w swojej personalnej sprawie zasłonił się zastępcą. Czy tak powinien zachowywać się minister obrony narodowej?

    (Głos z sali: Tchórz.)

    Nasz wniosek o wotum nieufności wobec ministra Błaszczaka wychodzi naprzeciw ocenie sytuacji wyrażonej przez Polaków w badaniu IBRiS dla ˝Rzeczpospolitej˝, w którym 53,8% ankietowanych uważa, że w związku ze sprawą rosyjskiej rakiety powinien odejść ze stanowiska. (Oklaski) Mniej niż 1/3 uważa, że powinien zostać.

    (Głos z sali: Głos suwerena.)

    Dlaczego badani tak krytycznie ocenili ministra za, wydawałoby się, jedną sprawę? Bo dokładnie rozumieją, że sprawa rosyjskiej rakiety jak w soczewce skupia wszystkie negatywy stanu bezpieczeństwa Polski - skutki opóźnionej modernizacji i czystek w armii po 2015 r., głęboki rów nieufności między ministrem a wojskiem, co tak fatalnie objawiło się w grudniu i w kwietniu, wreszcie głębokie konflikty w obozie władzy, które nakazują ukrywać własne wpadki i prymat interesu partii nad interesem państwa. W gruncie rzeczy dla sprawy nie ma większego znaczenia, dlaczego premier ujawnił, że o rosyjskiej rakiecie, która spadła w grudniu, dowiedział się w kwietniu. Czy zrobił to, aby zatopić ambitnego i czyhającego na jego fotel ministra obrony, czy z poczucia, że jako szef rządu został w fundamentalnej sprawie zlekceważony i pominięty? Pokazał, że państwo w tej sprawie nie działa. A jeśli nie działa w tak radykalnie krytycznej sprawie, to w jakich działa? Ocenią to obywatele w jesiennych wyborach. To wielkie wotum nieufności prędzej czy później was dopadnie. (Oklaski)

    Minister Błaszczak w interesie bezpieczeństwa Polski powinien odejść. Jeśli jednak w porywie partyjnej lojalności go obronicie, niech premier rozważy inną funkcję dla niego, spokojniejszy resort, gdzie nie będzie doskwierać deficyt odwagi...

    (Głos z sali: Kto to mówi?)

    ...lub przeniesienie do strefy ministrów bez przydziału, tych ministrów zombi, którzy skompromitowani nie odchodzą z rządu. (Oklaski)

    Polski nie stać na niewiarygodnego i słabego ministra obrony, ministra, któremu nie ufa większość Polaków, któremu nie ufa prezydent i premier, nie w takich czasach.

    (Głos z sali: Nieprawda.)

    (Głos z sali: Skandal!)

    Wnosimy o odwołanie Mariusza Błaszczaka ze stanowiska ministra obrony narodowej. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia