9. kadencja, 78. posiedzenie, 2. dzień (07-07-2023)
42. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o lasach (druk nr 3291).
Przedstawiciel Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Michał Gzowski:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Brytyjski mąż stanu Winston Churchill powiedział kiedyś: Masz wrogów? To dobrze. To znaczy, że broniłeś czegoś w swoim życiu.
Wszystkie pokolenia polskich leśników stawały zawsze w obronie naszych lasów, naszego dziedzictwa narodowego. To właśnie dzięki profesjonalizmowi, doświadczeniu i odpowiedzialności polskich leśników nasze lasy są dzisiaj bezpieczne. Ta obrona to codzienne poświęcenie i codzienna bardzo ciężka praca, ale to także poczucie misji, z której wykonywania leśnicy są dumni. Mundur leśnika to honor, świętość, której nie skala żaden wróg ani słowami, ani czynem.
Winston Churchill miał rację. Dzisiejsi wrogowie leśników są tylko dowodem na to, że polscy leśnicy są skutecznymi obrońcami polskich lasów. Zaciekłe ataki, obrażanie, kłamliwe i haniebne oskarżenia, które padają ze strony wrogów, są dla leśników źródłem siły, a nie zmartwień czy zwątpienia. Czyż bowiem trzeba martwić się oszalałym politykiem, który twierdzi, że leśnicy zakopują w lasach ciała uchodźców? Czy można poważnie traktować stwierdzenia, że leśnicy wycinają lasy w parkach narodowych po to, aby sprzedać je w Chinach? Czy trzeba przejmować się pisanymi na zamówienie artykułami pseudoekologów o rzekomej rabunkowej gospodarce leśnej? Nie. Tym leśnicy nie muszą się dzisiaj przejmować, bo z takimi absurdami walczą fakty i twarde dane.
Churchill radził jednak, aby na fakty patrzeć. Ci, którzy fakty pomijają, ośmieszają się i tracą wiarygodność. Tacy wrogowie są niegroźni, choć głośni i bardzo męczący. Ale są też wrogowie naprawdę niebezpieczni, którzy fakty dobrze znają, dlatego te niewygodne chcą zastąpić fake newesami, kłamstwami, półprawdami, manipulacją, oczywiście wygodnymi dla nich i śmiertelnie niebezpiecznymi dla polskich lasów. I na te tworzone przez nich kłamstwa wszyscy musimy patrzeć i stanowczo reagować, bo chodzi tu nie tylko o tragikomiczne wypowiedzi europosłanki, ale o gotowy plan eurokratów, dla których lasy państwowe stały się głównym celem.
A te niewygodne fakty dla Brukseli są następujące. Lasy w Polsce zajmują 30% powierzchni kraju.
Lasy Państwowe są obecnie 100-procentowo polską instytucją, niezależną finansowo, kontrolowaną przez Polaków i są największym zarządcą gruntów w Unii Europejskiej o powierzchni trzykrotnie większej niż cała Belgia. Polskie lasy to koło zamachowe polskiej gospodarki, razem z przemysłem drzewnym stanowi 2,5% polskiego PKB.
W szeroko rozumianym przemyśle drzewnym pracuje niemal 0,5 mln Polaków. Polska dziś mebluje całą Europę, a polscy producenci mebli właśnie dzięki najwyższej jakości surowcowi z polskich lasów wyprzedzają zachodnią konkurencję.
Polskie leśnictwo to kilkaset lat doświadczeń, w tym 100 lat doświadczenia jako Lasy Państwowe. Polska wypracowała przez te lata rozwiązania, które sprzyjają przyrodzie i są wzorem dla wielu zachodnich systemów ochrony przyrody. Powierzchnia i zasobność lasów stale rośnie. Od wojny wzrosła aż o połowę. Mamy największe w regionie populacje gatunków kluczowych dla bioróżnorodności, bielików, żubrów czy niedźwiedzi. W Polsce absolutnie nie są zabijane, tak jak np. w Niemczech przez przestraszonych strażników miejskich, gdy zdarza się tym zwierzakom trafić w pobliże ludzkich siedlisk.
Aż połowa polskich lasów objęta jest różnymi formami ochrony przyrody. W efekcie jak w żadnym innym unijnym kraju aż 38% lasów pozostających w zarządzie Lasów Państwowych znajduje się w sieci Natura 2000.
Takie są właśnie fakty o polskich lasach, których nie zmienią ani oszalała europosłanka, ani kolejne setki fałszywych artykułów w polskojęzycznych mediach, ani zaklinanie rzeczywistości przez polityków, ani też bezpodstawny wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.
A jakie fakty chce wywołać Komisja Europejska, forsując swój rzekomy plan ochrony klimatu, a w rzeczywistości przejęcie nadzoru nad polskim leśnictwem? Plany Komisji Europejskiej nazywane strategią bioróżnorodności czy Fit for 55 to rozwiązania, które odbierają Polsce nadzór nad gospodarką leśną i w konsekwencji stanowią największe w powojennej historii zagrożenie dla całej polskiej gospodarki. Pod hasłami ochrony klimatu Komisja chce doprowadzić do wyłączenia polskich lasów z działalności gospodarczej i czynnej ochrony przyrody. Gdyby wszystkie unijne propozycje weszły w życie, przy obecnych przepisach Polska musiałaby wprowadzić zakaz wstępu do co trzeciego lasu, obowiązywałby także zakaz zbierania grzybów, nawet spacerować w lesie można byłoby po ściśle wyznaczonych terenach. Ale to jest najmniejszy problem, szanowni państwo. Wyłączenie znacznej części lasów z gospodarki leśnej oznaczałoby załamanie polskiego przemysłu drzewnego, poważne osłabienie całej polskiej gospodarki, a w konsekwencji - skokowy wzrost cen energii i produktów drzewnych.
Unijne koncepcje szybko doprowadziły do zubożenia polskiego społeczeństwa. Rzekomo proekologiczna polityka Unii Europejskiej wobec lasu oznaczać będzie w rzeczywistości gorszą ochronę klimatu. Wyłączenie lasu z działalności gospodarczej, czynnej ochrony przyrody spowoduje braki, które i tak trzeba będzie zastąpić. Dramatycznie wzrośnie import drewna z regionów, gdzie niszczy się chociażby lasy tropikalne, a transport tego surowca oznacza nagły wzrost emisji CO2. A zatem drewno trzeba będzie zastąpić innymi surowcami, bardziej energochłonnymi i bardziej szkodliwymi dla środowiska.
Stosując się do zaleceń Unii Europejskiej, nie tylko nie powstrzymamy zmian klimatu, ale i zwyczajnie je przyspieszymy. Mamy już tragiczne doświadczenie z unijnymi przepisami i ich odwrotnymi do zamierzeń skutkami. Przekonaliśmy się o tym w przypadku Puszczy Białowieskiej. Zamiast w porę usunąć kilkadziesiąt świerków zainfekowanych kornikiem, teraz mamy miliony martwych drzew. Leśnikom, którzy wówczas próbowali ratować nasz najcenniejszy polski las, spętali ręce protestujący pseudoekolodzy, inspirowani przez kolegów z zachodniej Europy i wspierani przez unijnych biurokratów. Klęskę puszczy przypieczętował Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wydając wyrok ostatecznie zakazujący prac, które w istocie ratowały puszczę. Hektary Puszczy Białowieskiej są dzisiaj martwe dzięki biurokratycznym decyzjom unijnych urzędników, którzy ten las widzieli tylko w telewizji. Puszcza Białowieska to w mikroskali jest to, co może czekać całą Polskę pod rządami Brukseli.
Wysoka Izbo! W przygotowanym projekcie ustawy o zmianie ustawy o lasach, który został poparty przez 500 tys. osób w zaledwie tydzień, zastosowaliśmy następujące rozwiązania. Rząd musi przedstawić Sejmowi projekt aktu ustawodawczego Unii Europejskiej i projekt stanowiska Polski w sprawie tego aktu. Bez akceptacji przez Sejm polskiego stanowiska Rada Ministrów nie może przedstawić go Unii Europejskiej. Sejm akceptuje stanowisko Polski większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Władze nie mogą podejmować działań zmierzających do nadania Unii Europejskiej kompetencji w zakresie gospodarowania lasami.
Szanowni Państwo! Podsumowując moją wypowiedź, nie sposób nie przytoczyć słów wypowiedzianych przez nestora polskich leśników, przez śp. pana prof. Jana Szyszkę, który wypowiedział je z tej mównicy w 2014 r. Słowa te są mimo upływu lat coraz bardziej aktualne i są bardziej aktualne niż kiedykolwiek wcześniej. Pan profesor powiedział: Szanowni państwo, jest to zamach na polskie Lasy Państwowe, jest to niszczenie polskich Lasów Państwowych i w związku z tym mam pytanie: Dlaczego to robicie?
(Poseł Małgorzata Chmiel: Przecież to nieprawda.)
Dlaczego po raz kolejny dobieracie się do tego, co jest świętą własnością całego narodu? Dziękuję. Darzbór! (Oklaski)
Przebieg posiedzenia