9. kadencja, 79. posiedzenie, 1. dzień (11-07-2023)

12. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o Planie Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 (druki nr 3424 i 3447).

Poseł Michał Urbaniak:

    Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Co do zasady my popieramy upraszczanie procedur związanych z płatnościami. Jako Konfederacja chcielibyśmy, żeby urzędnik był w ogóle jak najdalej od rolnika, by nie było tej zbędnej biurokracji, ale żyjemy w takim świecie, w jakim żyjemy. Widzimy w tej ustawie pewną minimalną liberalizację polityki dotyczącej ekoschematów narzuconych przez Unię Europejską, ale to jest tylko stan przejściowy, a nie jakiś pożądany przez nas, więc to dalej nie jest to. Widzimy, że dokręcany rolnik jest dzisiaj, dociskany przez Unię Europejską.

    Ta ustawa trochę poprawia, ale mam też wrażenie, że głównym jej celem jest zamknięcie ust choćby do wyborów tym, którzy za chwilę mogą wypaść z rynku przez taką właśnie krótkowzroczną politykę. Są państwo też trochę naiwniakami, jeśli uważacie, że Unia Europejska nie będzie warunkować tych dopłat, bo wiemy, że mają być one też uzależnione od decyzji Komisji Europejskiej, czyli jak będą chcieli dokręcić śrubę, to zabronią, i pewnie nic nie zrobicie, a mogą chcieć, bo widzimy, jak działa ta polityka. Cały Europejski Zielony Ład, szkalowanie właścicieli hodowli klatkowych czy chęć zalewania torfowisk przepychana przez Fransa Timmermansa - to jest kierunek, który spowoduje zapaść w polskim rolnictwie, jeśli tego się nie odwróci.

    Państwo doprowadziliście też do zapaści cenowej choćby na rynku malin. Kiedyś rolnik mógł sprzedać maliny w cenie kilkunastu złotych za 1 kg. Obecnie te ceny spadły nawet do 4 zł za 1 kg w skupach. Nikt nie mówi, że taka wysoka cena powinna się utrzymać przez wiele, wiele lat, ale przy kosztach produkcji 6-7 zł, jeśli sprzedajmy coś za 4, ciężko się utrzymać.

    Warto w tym miejscu przypomnieć też o najbardziej chyba palącym problemie polskiej wsi, także problemie polskich konsumentów. Toniemy dalej w zbożu z Ukrainy, a chyba niewiele w tej kwestii tak realnie się zmieniło, jeśli chodzi o ograniczenie wywozów. Możemy za chwilę też tonąć właśnie w malinach, w jajach, w drobiu z Ukrainy. Wielu polskich plantatorów, rolników, siewców, hodowców może z tego rynku zniknąć. Przypominam, że jeszcze w maju zeszłego roku Unia Europejska podjęła decyzję o bezcłowym otwarciu granic dla produktów rolnych z Ukrainy. Nie liczyli się z naszym interesem. To właśnie (Dzwonek) doprowadziło do katastrofy. Z drugiej strony nic dziwnego, skoro państwo bardzo słabo o ten interes zabiegali.


Przebieg posiedzenia