9. kadencja, 79. posiedzenie, 1. dzień (11-07-2023)
12. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o Planie Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027 (druki nr 3424 i 3447).
Poseł Zbigniew Ajchler:
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Koleżanki i Koledzy! Posłanki! Zmiana ustawy o planie strategicznym na lata 2023-2027 to dobra zmiana i dobra decyzja. Nie ma idealnych decyzji w dzisiejszym świecie, trudnym, rolniczym świecie, trudnym do pracy, trudnym do prowadzenia, jeśli to jest podstawowe źródło utrzymania danej rodziny. Ten wie to najlepiej, kto w tym pracuje zawodowo i wie, jakie można osiągać zyski. Oceniam tę decyzję również jako wiarygodność rządu w stosunku do małych podmiotów gospodarczych. Wszędzie się mówi: globalizacja, powiększanie gospodarstw, każdy chce mieć więcej, dzisiaj ma 10, jutro chce mieć 20, pojutrze 100 czy 200 ha. To jest naturalna kolej rzeczy, oczekiwanie. Małe gospodarstwa, od 1 ha do 5 ha, to są gospodarstwa, które oczywiście w większości są w układzie warzywnym, ekologicznym itd., bo to jest ich tzw. ratunek w wielu przypadkach, jeśli chodzi o egzystencję ich całej rodziny. Uważam to za wiarygodność rządu w stosunku do tych podmiotów nadającą im pewność gospodarowania. Oczywiście wybór będzie ewoluował wśród nich w sposób naturalny. Tak to się działo w innych krajach. Mianowicie gospodarstwa w Niemczech czy w innych krajach zachodnich prowadziły działalność w ten sposób, że najpierw 1, 2, 3, 4, 5, 10 ha prowadzili sami. Potem okazało się, że dochody były zbyt małe. Potem okazało się, że trzeba dać do wydzierżawienia, do poddzierżawienia, a potem okazało się, że trzeba sprzedać i założyć inny interes itd., itd. Takie procesy dzieją się po 50-60 lat w danym państwie, niejednokrotnie dłużej.
Mam nadzieję, że ta ustawa zachęci również małe gospodarstwa do tworzenia spółdzielni produkcyjnych, spółdzielni produkcyjnych produktu czy spółdzielni produkcyjnych danego gatunku prowadzonych zwierząt. W krajach zachodnich te spółdzielnie się rozwijają. Nikomu nie przeszkadza słowo ˝komuna˝ czy ˝spółdzielczość˝. To słowo nigdy nie kojarzy się z czymś gorszym czy złym. U nas, w Polsce, z powodów politycznych, z powodu wpływów rosyjskich jest niechęć do spółdzielczości rolniczej. Nie mamy spółdzielczości rolniczej w Polsce, a są, zostały resztki tych spółdzielni, 500-600 sztuk w całym kraju, które są przykładem gospodarowania dla wielu. Rolnicy o tym wiedzą. Być może to będzie zalążek odnowy spółdzielczości w Polsce.
Ten rząd dał szansę również spółdzielniom produkcyjnym w Polsce. Oczywiście one się zmieniają, one ewoluują kapitałowo. Ale dał szansę uczestniczenia w pomocy, w dopłatach wynikających z wojny na Ukrainie i sytuacji zawieruchy wojennej w ogóle w całej Europie i świecie. Dopuścił spółdzielczość rolniczą dzięki magicznej granicy, przekroczeniu granicy 300 ha, czyli dzieląc to, 300 ha przez wielkość, liczbę członków czy rodzin spółdzielczych, które żywią się z dochodów z tych spółdzielni. One inaczej nie pracują, tak samo jak rolnicy indywidualni, a jednak do tej pory były dyskryminowane na całym Zachodzie - powtarzam to zawsze jak mantrę: w Japonii, we Włoszech, w Izraelu, we Francji. Największe towarowe rolnictwo Europy nie wstydzi się spółdzielczości rolniczej, tylko innych spółdzielczości.
Danish Crown, spółdzielnia duńska - 95% obrotów duńskich rolniczych przechodzi przez spółdzielnie - obejmuje 1,5 tys. rolników indywidualnych mających pełną samodzielność gospodarowania w układzie spółdzielczym. Mają ogromne powodzenie. Nam tylko brakuje teraz, w tej chwili, żeby jeszcze nadać tę pewność tym resztkom spółdzielni, żeby to były gospodarstwa rodzinne czy wielorodzinne.
Proszę rząd o przeanalizowanie tej kwestii, szczególnie przy zmianie ustawy o ustroju rolnym państwa. To są bardzo ważne sprawy, życia i śmierci dla tych wielu ludzi. Bo czymże się mogą różnić spółdzielcy pracujący, wykonujący tę samą czynność, tę samą pracę w gospodarstwach indywidualnych i ci sami spółdzielcy, rolnicy zrzeszeni w spółdzielczości rolniczej. Chcę jeszcze raz powiedzieć: Włochy - 65% obrotów rolniczych przechodzi przez spółdzielnie. Uważam, że spółdzielnie są panaceum, rozwiązaniem dla wielu małych gospodarstw, tych od 1 ha do 5 ha, o których dzisiaj rozmawiamy, o które rząd zadbał, dając 225 euro. Trzeba popatrzeć na to z tej strony, a nie ze strony niedomagań. Tak jak powiedziałem na samym początku: nie ma rozwiązań idealnych. To rozwiązanie jest krokiem naprzód, aby nadać wiarygodność tego rządu, pewność gospodarowania chociaż na tych skrawkach ziemi. Oczywiście dla gospodarstwa czy właściciela 2-3 tys., 4 tys. ha czy 100 czy 200 ha to nie jest żadna dochodowość z 1 ha czy 5 ha, ale dla tych ludzi to jest w niektórych przypadkach życie albo śmierć.
Decyzja będzie należała do nich, ja osobiście, jako rolnik z 42-letnim doświadczeniem cieszę się, że ta decyzja idzie w kierunku pewności. Nie ma nic gorszego w polskim rolnictwie, nie ma nic gorszego niż niepewność, niestabilność przepisów prawa, dorywczość, chwilowość istnienia prawa. Każdy podmiot gospodarczy oczekuje stabilnego, dobrego, rozsądnego rozwiązania, czy to fiskalnego, czy to to wyrównania dochodów, czy to innych rzeczy. To buduje i powoduje wzrost gospodarstwa, wzrost zamożności, wzrost świadomości. Polscy rolnicy wiedzą, jak żyją rolnicy w innych krajach, zachodnich. Wiedzą, że jest przepaść między tymi podmiotami w Polsce i za granicą. Rządy wielu pokoleń naszego państwa oszukiwały rolników, że można się wyżywić z 10 ha (Dzwonek) gospodarstwa. Ale jak można się wyżywić? Jak? Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia