9. kadencja, 79. posiedzenie, 1. dzień (11-07-2023)

16. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Zdrowia o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych (druki nr 3478 i 3484).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Ja wątpliwości nie mam. Z ubolewaniem słucham tej populistycznej dyskusji, w której jedni populiści ścigają się z drugimi, czego by oni nie dali. Rząd rzuca kiełbasę wyborczą, a opozycja mówi: my damy więcej pieniędzy na wszystko. Tak jest w każdym punkcie.

    Nie wiem, czy państwo naprawdę nie rozumiecie, czy tylko udajecie, że nie rozumiecie, że nie ma darmowych obiadów, że za to wszystko trzeba jakoś zapłacić, że obiecywanie jednym na koszt drugich kończy się tym, że jedni będą bardziej obciążeni, a nie że wszystkim będzie lepiej. Czy nie rozumiecie tego, że jeśli się refunduje leki, to ich cena idzie w górę? Było to już wielokrotnie sprawdzane. Czy nie rozumiecie tego, że prowadzenie polityki państwa w taki sposób to wjeżdżanie w jednokierunkową uliczkę rozdawnictwa? Zawsze łatwo się w nią wjeżdża, łatwo się obiecuje, ale potem wszyscy są tego zakładnikami, bo nikt po stronie opozycyjnej nie ma odwagi powiedzieć, że to jest bez sensu.

    Ludzie się przyzwyczajają do tego, że rząd im coś obiecuje. Nie rozumieją najczęściej tego, że w sumie sami to sobie finansują. Są krótkowzroczni. W ten sposób państwo pogrąża się w spirali obietnic. Czy nie widzicie, do czego to zmierza? Zaczęliście tę kadencję od 500+, a kończycie ją na 800+. Cała ta kadencja upływa pod znakiem rozsypywania pieniędzy. Mamy już kilkunastoprocentową inflację. Nadal wam mało? Do czego chcecie doprowadzić? Dlaczego jedni podatnicy mają być wyróżniani kosztem innych? Przecież ci, którzy są beneficjentami, w większości akurat nie są podatnikami, więc tym bardziej jest to niesprawiedliwe. Dlaczego, mówiąc językiem tej ustawy, zdrowie jednych ludzi są uzależnione od tego, czy mogą sobie pozwolić na kupno leków, a potrzeby innych mają nie być od tego uzależnione? Dlaczego ciężko pracujący Polacy zaangażowanie zawodowo, w wieku produkcyjnym, właśnie ci, którzy dźwigają, ciągną całą gospodarkę, mają nie mieć tego przywileju? To jest oczywista nierówność wobec prawa, w związku z tym jest to niekonstytucyjne. Jest to też przede wszystkim nieodpowiedzialne. Wszystko, co jest darmowe, jest też nadużywane.

    Zdajecie sobie sprawę, że jako populiści mówicie tylko o tej stronie medalu, o której chcecie mówić, o tym, że pomagamy biednym, że kogoś tam nie stać, ale dobrze wiecie, że jest też zjawisko nadużywania leków, że jest zjawisko hipochondrii, jest zjawisko lekomanii. Ci wszyscy ludzie też dostają to narzędzie do ręki. Wiecie o tym, że np. antybiotyki są chroniczne nadużywane przez ludzi, że stosowane są np. w przypadku chorób wirusowych, na które i tak nie pomagają, ale ludzie życzą sobie antybiotyków. Jeśli będą darmowe, to ludzie tym bardziej będą sobie ich życzyli. Czy nie dostrzegacie tego, że to wszystko jest tak naprawdę bez sensu? Przecież finansowanie leków w ten sposób, że ja zapłacę w aptece, jest tańsze niż to, że ja zapłacę podatek, przy którym państwo musicie się napracować, musicie go ścigać, musicie zaglądać mi do kieszeni, sprawdzać, czy ja się na pewno dobrze rozliczyłem, potem przesłać pieniądze do ministerstwa, z ministerstwa przesłać pieniądze do (Dzwonek) NFZ, a z NFZ do poszczególnych aptek na refundację.

    Marszałek:

    Panie pośle, proszę kończyć.

    Poseł Dobromir Sośnierz:

    Przecież to oczywiste, że wyjdzie drożej.


Przebieg posiedzenia