9. kadencja, 79. posiedzenie, 3. dzień (13-07-2023)

53. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Zdrowia o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o zdrowiu publicznym (druki nr 3258 i 3498).

Poseł Michał Gramatyka:

    Czcigodna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Taki sposób procedowania, taki patoparlamentaryzm, w ramach którego ustawa trafia do komisji na 45 minut przed rozpoczęciem posiedzenia tej komisji, wyklucza np. mniejsze koła parlamentarne z możliwości składania poprawek do takiej ustawy, wyklucza nas z możliwości zabrania głosu, wyklucza nas z możliwości wzięcia udziału w merytorycznej dyskusji nad tą ustawą. Ale mam parę uwag po pobieżnym z konieczności przeczytaniu tego prawa. Pomimo że jestem zwolennikiem koncepcji, w myśl której osobom, które nie osiągnęły pełnoletności, nie sprzedajemy napojów energetycznych w trosce o ich zdrowie, chciałem zapytać autorów tego prawa, jak definiują te napoje energetyczne. Definicja ustawowa czy definicja, którą państwo proponują w ustawie, dotyczy napojów, które zawierają kofeinę, przynajmniej 150 mg na 1 l, lub taurynę. Ile ma być tej tauryny, czy to jest alternatywa zwykła, która zakłada obecność i kofeiny, i tauryny, czy też alternatywa rozłączna? Logika się kłania przy formowaniu takich właśnie definicji.

    Drugie moje pytanie. Oczywiście sposobem PiS-u w tej ustawie pojawiają się przepisy karne: kto dopuści się sprzedaży takich energetyków, nawet ktoś prowadzący sklep, na którego terenie będą sprzedawane takie energetyki... Oczywiście można straszyć przepisami karnymi, ale chciałem się zapytać, gdzie są kampanie społeczne, rządowe kampanie społeczne, w których informujecie Polki i Polaków, że spożywanie energetyków przez niepełnoletnie dzieci jest dla nich szkodliwe. Przecież Ministerstwo Finansów w zeszłym roku potrafiło wydać miliony złotych na kampanie społeczne dotyczące estońskiego CIT-u albo rozwiązań tzw. Polskiego Ładu, z których potem zresztą się wycofaliście. Gdzie była kampania społeczna, dzięki której polskie matki, polscy ojcowie mogli się dowiedzieć, że energetyki są szkodliwe dla dzieciaków?

    Ta baza danych będzie bardzo łatwo dostępna. To będzie baza danych, do której dostęp będzie miał każdy, kto będzie miał klub sportowy albo np. oświatową organizację pozarządową. Wystarczy, że się zidentyfikuje w systemie. Czy państwo nie boją się tego, że dane wpadną w ręce pedofilów? Przecież te dane potrafią określić takiego dzieciaka ze zdanym testem sprawnościowym w zawężeniu do szkoły, nawet do klasy, to są naprawdę wrażliwe dane. Powinno być to skorelowane z ustawodawstwem dotyczącym ochrony małoletnich.

    I ostatnia wątpliwość: Dlaczego ta baza nazywa się sportowe talenty? Poseł Obaz, poszedł sobie, albo poseł Dziambor, albo ja z pewnością nie zdalibyśmy testów (Dzwonek) sprawnościowych, ale poseł Obaz świetnie gra w pokera, Dziambor świetnie gra w szachy, a ja na pewno sprawdziłbym się w futbolu amerykańskim.

    Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:

    Dziękuję bardzo, panie pośle.

    Poseł Michał Gramatyka:

    Dlaczego nie nazwać tego po prostu: sprawni uczniowie?

    Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:

    Dziękuję, panie pośle.

    Poseł Michał Gramatyka:

    Albo uczniowie sprawni fizycznie? Dlaczego wykluczać? (Oklaski)


Przebieg posiedzenia