9. kadencja, 79. posiedzenie, 3. dzień (13-07-2023)

46. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych (druk nr 3421).

Poseł Marcelina Zawisza:

    Dziękuję.

    Panie Marszałku! Szanowny Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Szanowne Panie! Mogłabym zacząć od tego, że zawód pielęgniarki jest kluczowy, że w tym zawodzie brakuje nam wielu rąk do pracy, że ten zawód bardzo się starzeje, bo spora część pracownic jest w wieku przedemerytalnym, średni wiek pielęgniarki przekracza 54 lata, a położnej 51 lat, że powinniśmy stawać na uszach, żeby przyciągać do tego zawodu nowe osoby, a doświadczone pracownice i pracowników zatrzymywać w nim jak najdłużej, by wspomagali system ochrony zdrowia swoim ogromnym doświadczeniem. Do tego potrzebne są dobre warunki pracy i płacy - przecież to oczywistość. Teoretycznie wszyscy to wiemy, ale jak patrzę na obóz rządzący, to mam wątpliwości.

    Z tego powodu zacznę od pytania do ministra zdrowia. Dlaczego ten projekt obywatelski w ogóle pojawia się w Sejmie? Przedstawię krótkie podsumowanie dla tych, którzy nie wiedzą, o co w nim chodzi. Projekt realizuje postulat uznawania posiadanego przez pielęgniarki wykształcenia, odpowiada na potrzebę sprawiedliwego traktowania przy wyznaczaniu płac pielęgniarek z olbrzymim, wieloletnim doświadczeniem, gwarantuje kierowanie wystarczających środków na realizację zapisów ustawy o najniższych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia.

    Powiem, dlaczego dzisiaj nad nim procedujemy. Pomimo starań pielęgniarek, wielu pism i spotkań, pomimo starań posłów i posłanek, w tym posłów i posłanek partii Razem i Lewicy, również moich starań, te problemy są kompletnie ignorowane przez rząd.

    Weźmy spór o uznawanie rozwoju zawodowego i posiadanych kwalifikacji. O co chodzi? O zapis stanowiący, że to, czy wykształcenie pielęgniarki zostanie uznane, czy nie, w całości zależy od decyzji dyrektora. W efekcie mamy szpitale, w których wszystkie pielęgniarki mają wynagrodzenie odpowiadające ich wykształceniu, ale mamy też takie, gdzie prawie żadna z nich nie ma takiego wynagrodzenia. Nie wiem, jak to powiedzieć prościej, ale spróbuję, żeby było to zrozumiałe dla Prawa i Sprawiedliwości. Pielęgniarka z wyższym wykształceniem i specjalizacją w szpitalu A może mieć uznane kwalifikacje i zarabiać zgodnie z tym, co wynika z tabeli. W szpitalu B dyrektor nie uzna jej kwalifikacji i ta sama pielęgniarka, która przecież nie traci nagle całej swojej wiedzy i wszystkich umiejętności, będzie zarabiać ponad 2 tys. mniej. Mówiąc wprost, pozwalacie na arbitralne powiedzenie pracownicom: wasze kwalifikacje nie są potrzebne. (Oklaski)

    (Poseł Janusz Korwin-Mikke: To niech się przeniesie z jednego kraju do drugiego.)

    Mamy przecież w Polsce prawo pracy, które stanowi o tym, że podnoszenie kwalifikacji powinno wiązać się z dostosowaniem płac. Mamy ustawę o zawodzie pielęgniarki i położnej, zgodnie z którą od pielęgniarek wymaga się ustawicznego kształcenia. Te argumenty nie trafiają do rządu.

    Wspólnie z posłanką Gosek-Popiołek i pielęgniarkami ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie byłyśmy u ministra Brombera. Informowałyśmy, że w stosunku do 176 pielęgniarek pojawiły się grube wątpliwości związane z zaszeregowaniem płacy, że dyrektor straszy sądem liderkę związku, która walczy o lepsze pensje dla pielęgniarek. Minister rozłożył ręce i kazał iść do sądu, więc poszły. Nie tylko one poszły. W Polsce są już tysiące spraw sądowych. Pielęgniarki je wygrywają, a jest się o co bić. W przypadku samego tylko Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie mówimy o ponad 2 mln rocznie, które wyjęto pielęgniarkom z kieszeni.

    W tej ustawie, którą specjalnie dla was, szanowny rządzie, przygotowały pielęgniarki, jest jeszcze jeden ciekawy zapis, ale zanim o nim powiem, przedstawię krótkie wprowadzenie. Zła sytuacja szpitali nie wynika ze złego zarządzania, ale ze złej wyceny świadczeń i zbyt niskich kontraktów. Wprowadziliście słuszną w swej idei ustawę o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, która niestety nie jest pozbawiona wad. Świetnie. Szkoda, że nie zapewniliście szpitalom odpowiednich środków na zakładane w ustawie podwyżki. Ten projekt to naprawia.

    Klub Lewicy będzie głosował za projektem obywatelskim wniesionym przez pielęgniarki. Polecamy to gorąco też opcji rządzącej. Problemy z realizacją intencji stojących za ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia w ochronie zdrowia są rządowi znane. Mówiłyśmy o tym, prosiłyśmy o to, żeby naprawić tę ustawę, i oto, co mamy. To projekt, który zmienia jedno zdanie - sformułowanie: kwalifikacje wymagane zmieniamy na: kwalifikacje posiadane i rozwiązujemy wszystkie te problemy, o których mówiliśmy. Projekt wprowadza obniżenie różnic pomiędzy poszczególnymi grupami pielęgniarek, ale także rozwiązuje to, czego rząd Prawa i Sprawiedliwości nie potrafił rozwiązać, czyli zapewnia środki finansowe.

    Najwyższy czas rozwiązać te problemy w porozumieniu z obywatelkami i obywatelami, z pielęgniarkami i położnymi. Macie rozwiązanie, które leży na stole. Musicie tylko z niego skorzystać. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia