9. kadencja, 79. posiedzenie, 3. dzień (13-07-2023)
Oświadczenia.
Poseł Grzegorz Lorek (tekst niewygłoszony):
Sejm pracuje nad projektem uchwały poświęconej ustanowieniu roku 2024 Rokiem Arcybiskupa Antoniego Baraniaka, niezłomnego żołnierza Kościoła - tak czasami mówi ci, którzy znali abp. Antoniego Baraniaka. Miałem zaszczyt już mówić z mównicy sejmowej o księdzu arcybiskupie.
Procedowana uchwała składnia mnie do przypomnienia sylwetki tego wielkiego człowieka. Jego nieugięta postawa po aresztowaniu przez UB uchroniła nie tylko Prymasa Tysiąclecia przed procesem i wyrokiem, ale cały Kościół rzymskokatolicki w naszej ojczyźnie.
1 stycznia będziemy obchodzić kolejną rocznicę jego urodzin. Przyszedł na świat 1 stycznia 1904 r. w Sebastianowie. Przez lata cierpliwie piął się w hierarchii kościelnej, stając się we wrześniu 1933 r. sekretarzem Augusta Hlonda. W kwietniu 1951 r. został biskupem pomocniczym archidiecezji gnieźnieńskiej, a w latach 1957-1977 piastował godność metropolity poznańskiego. Nocą 25 września 1953 r. został zatrzymany przez śledczych z Urzędu Bezpieczeństwa i osadzony w Warszawie na ul. Rakowieckiej. Był już wtedy bp Antoni Baraniak dyrektorem sekretariatu prymasa kard. Stanisława Wyszyńskiego i to właśnie tego wielkiego Polaka miały obciążyć jego zeznania. Próbowano zmusić go do nich przez bicie, głodzenie i tortury. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa zakładali postawienie przed sądem prymasa kard. Wyszyńskiego. Proces miał być pokazowy. Miały służyć do tego zeznania współpracowników prymasa. Ówczesne władze chciały ostatecznie złamać Kościół katolicki, ostatnią instytucję dającą namiastkę wolności.
Badająca kolejne lata życia bp. Baraniaka Jolanta Hajdasz zwraca uwagę, że aresztowanie i torturowanie duchownego tej rangi było absolutnie bezprecedensowe. Komunistom wybitnie zależało na jego zeznaniach, stąd tak okrutne jego traktowanie. Proces, w którym prymas siedziałby na ławie oskarżonych, byłby spektakularnym sukcesem włodarzy nowego, zbrodniczego ustroju.
Ze znalezionych dokumentów i z zeznań świadków wynika, że bp Baraniak nie złamał się, nie uległ i nikogo nie zdradził. Bardzo niechętnie mówił o tych 27 miesiącach poniżenia i aresztu. Osoby pielęgnujące go w ostatnich tygodniach życia potwierdzają jego rozległe blizny na plecach, które duchowny nazywał pamiątkami. Niechętnie też biskup mówił o szykanach i torturach, na jakie był narażony na Rakowieckiej. Niekiedy na spotkaniach w wąskim gronie pozwalał sobie na ponure wspomnienia. Opowiadał wtedy o biciu, o zamykaniu w karcerze pełnym wody, o wrzucaniu do celi, w której z sufitu padały na niego fekalia, o pozbawianiu snu i wielu innych torturach, na których wymyślenie mógł się zdobyć tylko jakiś wynaturzony umysł.
Patriota oddany Kościołowi i ojczyźnie, przy tym zwykły człowiek.
Przebieg posiedzenia