9. kadencja, 80. posiedzenie, 1. dzień (28-07-2023)
18. punkt porządku dziennego:
Poprawione sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw (druki nr 3477 i 3543).
Poseł Dobromir Sośnierz:
System szkolnictwa zawodowego to jest taki wzorcowy przykład, jak skomplikować do granic możliwości coś absurdalnie prostego. Jak powinna wyglądać edukacja zawodowa? Przychodzi ktoś i mówi: chcę się nauczyć piec chleb. Dobra, to przez tydzień się będziesz przyglądał, potem przez miesiąc nam będziesz pomagał, a jak będziesz w tym dobry, jak już będziesz umiał, to cię zatrudnimy. Koniec. Ale to nie może przecież funkcjonować tak prosto. Przyszli socjaliści do władzy: powołajmy jakieś szkoły do pieczenia chleba. Ale w szkole nie ma kasy, żeby piec chleb, bo tam trzeba by postawić maszyny, surowce zużywać - nie ma na to pieniędzy. Hm, to poślijmy ich jednak do prywatnych firm na praktyki. Czyli w szkole będą się uczyli teorii: przekrój chleba, prawda, budowa chleba, chleboznawstwo, filozofia chleba, nie wiem, i europeistyka na dokładkę.
(Poseł Janusz Korwin-Mikke: Chleb europejski.)
Tak, a w firmie będą się uczyli, jak piec chleb. Ale jest przecież Prawo pracy i uczeń nie może pracować za darmo. Nie można tak po prostu, bez żadnej regulacji tego zostawić. Okazuje się, że na tych zasadach nikomu się nie opłaca zatrudniać tego ucznia i szkoła musi za to płacić. Musi dostać na to subwencję, musi za to zapłacić. Ale szkoła nie wie, jak to dokładnie robić: nie wie, czego od nich wymagać, nie wie, jak oni pracują. A więc oni tam właściwie przestają się czegokolwiek uczyć, nie zależy im. Właściwie przychodzą tam tylko po to, żeby dostać papierek i pieniądze.
I tak to wygląda. Spytajcie ludzi, którzy prowadzą takie firmy i mają praktykantów, jak to w praktyce wygląda. Te wszystkie instytucje ciągną tych uczniów i ciągną, i wyciągnąć nie mogą. Hufiec za cech... Bo tam jeszcze mamy przecież powołane cechy, żeby to bardziej skomplikować. Te firmy muszą należeć do cechów, które to muszą koordynować. Hufce pracy nad tym są powołane, więc hufiec ciągnie za cech, cech za szkołę, szkoła za firmę, firma za rzepkę. Przydałby się ktoś na przyczepkę. To może inspekcja pracy przyjdzie sprawdzić, czy wszystko jest cacy? Trzeba sprawdzić, czy są np. ponaklejane na maszynach wszystkie instrukcje obsługi albo czy uczeń nie ma nadgodzin. Bo uczeń, jak jest młodociany, nie może mieć nadgodzin w firmie, w której się uczy, ale ten sam młodociany uczeń może iść na drugi etat do kebaba. Dlaczego? Nie wiadomo.
A więc mamy inspekcję pracy. Inspekcja za hufiec, hufiec za cech, cech za szkołę, szkoła za firmę, firma za rzepkę. Przydałby się ktoś na przyczepkę. No i wjeżdża cała na biało nowa ustawa. Jak wam jeszcze mało, będą teraz branżowe centra umiejętności, które będą to kontrolowały, wszystko spajały w całość. A więc branżowe centra umiejętności za inspekcję, inspekcja za hufiec, hufiec za cech, cech za szkołę, szkoła za firmę, firma za rzepkę. Co jeszcze na przyczepkę?
Proszę państwa, to jest jeden wielki absurd. Sprzedawca, temat szkoły. Co nowego tu potrzeba? Trzeba być miłym, umieć liczyć, otworzyć kasę, otworzyć lokal. Nie trzeba do tego żadnej szkoły, nie trzeba do tego żadnej teorii. Wszystkie te szkoły są do zaorania i do likwidacji. Nie potrzebujemy tego systemu i nie potrzebujemy tego europejskiego dodatkowego wymysłu (Dzwonek) w postaci tych centrów umiejętności. Nie. (Oklaski)
(Poseł Grzegorz Braun: Brawo, Konfederacja!)
Przebieg posiedzenia