9. kadencja, 9. posiedzenie, 5. dzień (08-04-2020)

11. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o:
   - rządowym projekcie ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2,
   - poselskim projekcie ustawy o utworzeniu prawdziwej Tarczy antykryzysowej oraz o zmianie niektórych innych ustaw
  (druki nr 330, 324 i 332).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Szanowni Państwo! To nie jest tarcza 2.0, to nie jest nawet funkcjonalna wersja beta. To jest po prostu plik notatek rozgorączkowanego sztabu kryzysowego, który klęska żywiołowa znowu przyłapała bez wciągniętych spodni. Więc mam lepszy tytuł na to. Nich to się nazywa wielka improwizacja. Będzie dobrze brzmiało i dobrze oddawało zawartość.

    Ludzie nie zdążyli jeszcze przebrnąć przez 170-stronicową instrukcję do jedynki, a już wypuszczacie dwójkę. Rozumiem, że w przyszłym tygodniu będzie wersja 3.11, potem XP, Vista itd.

    W poważnym państwie to wygląda tak, że ktoś budzi premiera w środku nocy i mówi: Panie premierze, jest katastrofa. Jaka katastrofa? Załóżmy, że tsunami. To siódma półka, proszę otworzyć niebieski segregator i wdrożyć procedury. I premier idzie spać dalej. A u nas co się dzieje? U nas po prostu nerwowa bieganina, legislacyjna panika, bo przecież w rządowych planach rozwoju na lata 2020-2025 miało być wszystko dobrze, a tutaj nie jest. Więc teraz piszemy wszystkie ustawy na kolanie.

    Próbuję sobie wyobrazić, jak to będzie, jak będziemy mieli na przykład wojnę. Wtedy też będziemy na szybko ustalać. Już po prostu to widzę, jak uchwalamy na szybko specustawę o zaopatrzeniu frontu w przypadku wojny albo nowelizację ustawy o wykonywaniu zawodu żołnierza. Poprawki do atestów na amunicję i homologacji karabinów. Okazuje się, że trzeba mieć jakieś specjalne prawo jazdy na czołgi, a nie przewidzieliśmy, że tego teraz nie da się zrobić, więc wprowadzamy szybko poprawkę, poprawka wchodzi w życie. Z frontu przychodzi wiadomość: a pojazdy opancerzone? Ojej, zapomnieliśmy o pojazdach. I znowu: Sejm, Senat, prezydent, nowa poprawka, lecimy itd. Tak to będzie wyglądało.

    I to jest oskarżenie wszystkich państwa, bo państwo miało czas zajmować się, nie wiem, takimi ważnymi przepisami, jak to, jaki VAT nałożyć na pączki w zależności od tego, co w nich jest, jaką powierzchnię lokalu gastronomicznego powinny zajmować okna, jak walczyć z loteriami paragonowymi. Ile stron przepisów podatkowych wyprodukowaliście wszyscy po kolei, żeby wycisnąć z gospodarki jak najwięcej, kiedy ta gospodarka jakoś funkcjonowała (Dzwonek), tylko po to, żeby się okazało, że jak gospodarka przestaje funkcjonować, to nie macie pieniędzy, nie macie żadnych rezerw i nie macie przygotowanych przepisów? (Oklaski)


Przebieg posiedzenia