10. kadencja, 33. posiedzenie, 1. dzień (23-04-2025)

2. punkt porządku dziennego:

Informacja Ministra Spraw Zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2025 roku.

Poseł Marcin Przydacz:

    Bardzo dziękuję, panie marszałku.

    Z wielką przykrością odnotowuję, że ministra spraw zagranicznych na debacie o priorytetach polityki zagranicznej już z nami nie ma. Widocznie poczuł się w tej debacie zaorany, bowiem do ław rządowych przyszedł wiceminister rolnictwa. Być może rzeczywiście odnotowano to w ten sposób. (Oklaski)

    Szanowni Państwo! Komentując już bezpośrednio to wystąpienie, mam wrażenie, że pisał je publicysta związany z ˝Kulturą Liberalną˝, a nie dyplomata i polityk. Brak rzeczywiście konkretów, brak szczegółów co do planu i priorytetów na najbliższe miesiące i lata. Bardzo dużo krasomówstwa - tego ministrowi Sikorskiemu odmówić nie można - dużo okrągłych słów, mało konkretów.

    Ale są też rzeczy, z którymi się zgadzam. Co do celów zasadniczych - to, że wolimy świat międzynarodowy oparty na prawie międzynarodowym, to, że w interesie Rzeczypospolitej są bliskie relacje ze Stanami Zjednoczonymi, i to, że naturalnym środowiskiem dla nas są organizacje międzynarodowe jak Unia Europejska czy NATO - jak najbardziej, oczywiście. Tyle że to nie jest cel sam sobie, tylko to są narzędzia do realizacji naszego interesu narodowego. My oczekujemy od rządu przede wszystkim skuteczności. Nie tylko krasomówczych, pięknych wystąpień, ale po prostu skuteczności. Takiej skuteczności, jakiej byliśmy świadkami od roku 2015, kiedy w 2016 r. zdecydowano o rozlokowaniu wojsk NATO-wskich w Polsce, kiedy w kolejnych latach zwiększano liczebność wojsk amerykańskich w Polsce, Polacy czuli się bezpieczniejsi, kiedy rozbudowywano infrastrukturę krytyczną, także w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, kiedy wreszcie po wybuchu pełnoskalowej wojny rosyjskiej przeciwko Ukrainie, byliśmy rzeczywiście inicjatorem wielu kluczowych dla naszego bezpieczeństwa decyzji. Bez polskiej inicjatywy i bez polskiej skuteczności być może Europa Zachodnia, w tym Niemcy, tak lubiane przez pana ministra, nie przesyłałyby wsparcia nie tylko finansowego, ale też militarnego. Być może bez tego leadershipu, przywództwa polskiego wojska rosyjskie nie walczyłyby, tak jak dzisiaj mówi minister Sikorski, w Donbasie, tylko byłyby już pod Przemyślem.

    Panie Ministrze! Trzeba być skutecznym, trzeba proponować konkretne rozwiązania i po prostu naciskać na naszych sojuszników, aby te rozwiązania przyjęli, a nie wpatrywać się tylko, gdzieś z boku niczym w obraz, w to, jak toczy się polityka międzynarodowa. Dzisiaj ta polityka toczy się pomiędzy stolicami: Waszyngton - Kijów - Bruksela - Moskwa, a Polska stoi z boku, przygląda się i raz na jakiś czas minister Sikorski w mediach czy przed polskim parlamentem przedstawi swoją własną opinię. Brak jakichkolwiek pomysłów na to, co Polska mogłaby zrobić w sprawie konfliktu, który toczy się na wschód od naszej granicy. To, jaki jest nasz interes, wiemy, ale jaki jest konkretny pomysł pana ministra na przyszłość tych relacji, nie dowiedzieliśmy się dzisiaj z tego wystąpienia. Dowiedzieliśmy się tylko, że naszym najważniejszym celem jest dalsze pogłębianie integracji europejskiej, w tym, jak rozumiem, tworzenie oberpaństwa czy superpaństwa. Bo jeśli chcemy oddawać nawet politykę obronną Unii Europejską kosztem NATO, to są to kolejne elementy tworzenia państwowości Unii Europejskiej. Tu rzeczywiście jest między nami spór.

    Swoją drogą dziękuję panu ministrowi, że wyprowadził z błędu polityków koalicji rządzącej, którzy dezinformują od jakiegoś czasu opinię publiczną co do rezolucji Parlamentu Europejskiego. Tak, panie ministrze, ona się rzeczywiście nazywa rezolucją w sprawie obronności, a nie w sprawie Tarczy Wschód, jak chcieliby niektórzy. Tarcza Wschód jest być może i ważna, ale w tej rezolucji na kilkanaście stron jest tam o tym pół zdania, więc nie dezinformujcie Polaków.

    Zabrakło, panie ministrze, w pańskim wystąpieniu realnego pomysłu na to, jak ograniczyć zdolności rosyjskie, także w kontekście gospodarczym. Mówi pan o kolejnym pakiecie sankcyjnym, przy czym te pakiety sankcyjne w jakimś stopniu oczywiście działają, ale nie powstrzymują Rosji przed dalszą agresją. Trzeba naprawdę mocnego uderzenia. Trzeba odciąć Rosję od systemu SWIFT, a o tym pan nawet nie mówi. Przedstawiacie kolejne listy osób - i to są te pakiety sankcyjne - które mają zakaz wjazdu do Unii Europejskiej. Nie robi to wrażenia na Władimirze Putinie. Trzeba gospodarczo uderzyć dużo, dużo mocniej. Dodatkowo sankcje są omijane. Potrzebne jest wprowadzenie secondary sanctions, sankcji wtórnych, na inne podmioty, tak ażeby rzeczywiście uderzyć w gospodarkę rosyjską.

    Jeśli chodzi o zamrożone aktywa, to pan chętnie wspomina, kto blokuje w ramach Unii Europejskiej różnego rodzaju inicjatywy, ale dlaczego pan nie ma w sobie tyle odwagi, żeby powiedzieć, kto blokuje kwestie dotyczące przeznaczenia zamrożonych aktywów i że nie są to tylko Węgry, ale są to pana ulubieni sojusznicy, czyli Niemcy? Niech pan ma tę odwagę cywilną i powie, że Niemcy w wielu przypadkach również blokują korzystne z naszej perspektywy inicjatywy. Takiej odwagi pan dotychczas nie miał.

    Co do polityki wschodniej: nie usłyszeliśmy żadnego pozytywnego pomysłu, jeśli chodzi o politykę wobec Białorusi, zwłaszcza w odniesieniu do opozycji białoruskiej, Polaków mieszkających na Białorusi. Andrzej Poczobut nadal siedzi w więzieniu, a wy wymieniliście z Rosjanami ruskiego szpiega zupełnie darmo. Niczego nie uzyskaliście, a być może skutkiem tej wymiany Andrzej Poczobut mógł być już wolny. Oddaliście ruskiego szpiega zupełnie bezkosztowo. Niech pan się wzoruje na innych działaniach. Za naszych czasów udało nam się uwolnić wielu działaczy polskiej mniejszości na Białorusi, w tym trzy nauczycielki ze Związku Polaków na Białorusi. (Oklaski)

    Nie stawia pan w żaden sposób na region. Polska jest silna siłą swojego regionu. Zapomina pan o Trójmorzu, zapomina pan o Bukareszteńskiej Dziewiątce. Niektórzy powiedzieliby, że to dlatego, że były to inicjatywy PiS-owskie. A ja uważam, że to nie dlatego, bo pan czasami jest pragmatyczny. Nie akcentuje pan Trójmorza, dlatego że jego przeciwnikami od początku były Niemcy. I to Niemców pan się przede wszystkim obawia.

    Słusznie wskazane zostało, że nie powiedział pan nic o dyplomacji ekonomicznej, nie powiedział pan nic o bezpieczeństwie energetycznym, a chociażby w ramach dyplomacji może trzeba byłoby się zająć ogromnym deficytem handlowym z Chińską Republiką Ludową. Rozumiem, że pański zastępca Andrzej Szejna, wielki sympatyk Chińskiej Republiki Ludowej, dzisiaj nie ma już możliwości wpływu na międzynarodową rzeczywistość polityczną, ale, na Boga, niech pan się zajmie konkretami, a nie ciągłym nawijaniem makaronu na uszy.

    I wreszcie rzecz ostatnia: kwestia służby zagranicznej. Doprowadził pan w ostatnim półroczu do paraliżu polskiej służby zagranicznej poprzez odwołanie z przyczyn typowo partyjnych ponad 50 polskich ambasadorów. Nie wszyscy byli przecież z powołania politycznego, wielu to po prostu zwykli polscy dyplomaci. Skutkiem pańskiej działalności, pańskiej decyzji kilkadziesiąt polskich placówek nie ma dzisiaj ambasadora. Mamy obniżoną rangę reprezentacji. I jak pan powiedział wprost, jedynym pana pomysłem na rozwiązanie tego jest to, żeby Polacy wybrali pańskiego kolegę na prezydenta, jakby nie dało się realizować po prostu zapisów konstytucji o współdziałaniu rządu i prezydenta. Za to chętnie obsadza pan placówki dyplomatyczne absolwentami MGIMO. Tutaj pan ma tę odwagę. To nie sądy przecież przywracają absolwentów MGIMO na stanowiska ambasadorskie czy stanowiska kierowników placówki. To jest pańska decyzja, to pan sobie jakoś ulubił tych ambasadorów, kierowników placówki po moskiewskiej szkole szpiegów.

    Słowem, panie ministrze: jeśli chodzi o pańskie wystąpienie - dużo okrągłych słów, dużo krasomówstwa, a zbyt mało konkretów. Oczekujemy konkretów, a nie lania wody. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia