10. kadencja, 33. posiedzenie, 1. dzień (23-04-2025)

2. punkt porządku dziennego:

Informacja Ministra Spraw Zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2025 roku.

Poseł Paweł Jabłoński:

    Dziękuję, panie marszałku.

    Wysoki Sejmie! Nieobecny Panie Ministrze! Bardzo żałuję, że pan minister Sikorski wyszedł, bo chcę zacząć od pochwalenia go. Uważam, że trzeba chwalić, gdy ktoś robi coś mądrego, a mądrą rzeczą jest wycofywanie się ze swoich błędów. Pan minister Sikorski taki błąd przez wiele miesięcy popełniał. Jeszcze rok temu, przed szczytem NATO, sabotował wysiłki prezydenta Dudy, który domagał się, żeby inne państwa wydawały co najmniej 3% PKB na obronność. Minister Sikorski, zapytany wtedy o to, odpowiedział, dosłownie cytuję wypowiedź polskiego ministra spraw zagranicznych: A po co? Tak wtedy odpowiadał. Cieszę się, że dzisiaj usłyszeliśmy pochwałę w kwestii zwiększania wydatków na obronność. Nawet jeśli jest to koniunkturalne, to z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa to dobrze, że się z tym zgadzamy, to dobrze, że dzisiaj minister Sikorski chwalił wzrost wydatków na obronność dokonany za rządów PiS-u. Bardzo dobrze, w tych sprawach nie powinno być sporu.

    W sprawach polskiego bezpieczeństwa rzeczywiście powinniśmy sami decydować, mówić jednym głosem, jednym głosem w Polsce, i nie pozwalać na to, żeby przegłosowywali nas inni. Zasada większości kwalifikowanej, za którą dzisiaj pan minister z tej trybuny jednoznacznie się opowiedział, prowadzi do tego, że możemy być przegłosowani. Przed momentem pan poseł Gomoła prosił o przykłady. Nie wiem, chyba wyszedł już z sali, nie widzę go, czego żałuję, bo może też by się czegoś dowiedział. Jeden przykład, gdzie zasada większości kwalifikowanej zadziałała przeciwko Polsce, drodzy państwo: pakt migracyjny. Opowiadaliście, że jesteście przeciwni, nawet zagłosowaliście pro forma przeciw, ale Polska została przegłosowana. Teraz nie wiadomo, co mówicie: on będzie wdrażany, niewdrażany, Tusk mówił, że będziemy beneficjentem itd., itd. Zostaliśmy w tej sprawie przegłosowani. Co więcej, gdyby zasada większości kwalifikowanej obowiązywała w polityce zagranicznej, w polityce obronnej w lutym 2022 r., to Niemcy byłyby w stanie zablokować jakąkolwiek realną pomoc w kwestii odpierania rosyjskiej agresji. Ta europejska unia obrony, wspólna europejska polityka zagraniczna, dokładnie tak by wyglądała, że bez zgody Niemiec nie moglibyśmy wysłać nic więcej niż te haniebne 5 tys. hełmów, które Niemcy wtedy wysłali. (Oklaski) Mielibyśmy dzisiaj ruskie wojsko na całej granicy wschodniej, nienaruszonej jakąkolwiek 3-letnią wojną, które bez żadnych strat szykowałoby się do ataku na Polskę. Taki byłby efekt zasady większości kwalifikowanej, za którą dzisiaj pan Sikorski się opowiedział. Ta sprawa jest śmiertelnie groźna dla Polski, mówię bez żadnej przesady. Jeżeli za tym zagłosujecie, jeżeli to wprowadzicie, to będziecie działać wbrew interesowi Polski. Na szczęście ta rezolucja jeszcze nie jest wiążąca, ale zapoczątkowała bardzo poważną, bardzo niebezpieczną dynamikę polityczną. Fakt, że minister spraw zagranicznych dzisiaj tego broni, każdego powinien napawać bardzo głębokim niepokojem.

    Tyle o rzeczach, które tutaj były, ale znacznie gorsze, z punktu widzenia takiej właśnie wizji, jest to, czego zabrakło. O tym już mówiło kilku moich przedmówców, ale to trzeba powiedzieć. Jesteśmy, drodzy państwo, największym państwem w Europie, największym krajem w Europie Środkowej. Naturalnym liderem, który nie ma narzucać hegemonii, tylko w sposób mądry realizować przywództwo, wspólny interes. Pan minister cytował tytuł książki Zbigniewa Brzezińskiego: ˝Wybór. Dominacja czy przywództwo˝. Takie mądre przywództwo Polska sprawowała w poprzednich latach. Przecież to za rządów Mateusza Morawieckiego Polska budowała koalicję przeciwko rosyjskiej agresji w ramach inicjatywy Trójmorza, o czym pan minister zapomniał wspomnieć. Zabrakło też Bukareszteńskiej Dziewiątki. Co się dzieje dzisiaj? Nie ma po tym śladu. Oddaliście to wszystko walkowerem. Tak jak oddaliście walkowerem polską prezydencję w Unii Europejskiej, tak oddaliście to przywództwo, mądre przywództwo w Europie Środkowej. W ubiegłym tygodniu rozmawiałem z kilkoma ambasadorami z państw Europy Środkowej i oni wszyscy dawali do zrozumienia, że są bardzo mocno rozczarowani tym, że kompletnie nic się nie dzieje. Przecież to jest nasz wspólny interes, nie partyjny, nie PiS-owski, nie platformerski. Naprawdę chcielibyśmy was w tym wspierać. Problem w tym, że nie mamy w czym was wspierać, bo wy nic nie robicie. Apeluję także do waszego patriotyzmu, przynajmniej części z was - mam nadzieję, że coś takiego jeszcze pozostało - zacznijcie w tej sprawie działać, bo my naprawdę mamy predyspozycje, mamy historyczną szansę, żeby odgrywać tę rolę lokalnego lidera. Za chwilę szczyt Trójmorza, szczyt, który mógł być szansą historyczną, ale sabotowaliście, także Ministerstwo Spraw Zagranicznych, sabotowaliście wysiłki pana prezydenta i de facto dzisiaj inicjatywa Trójmorza została w bardzo mocny sposób ograniczona. Zlikwidowanie urzędu pełnomocnika do spraw Trójmorza to jest też symbol, który pokazuje, jakie są wasze realne działania w tym zakresie. Brak działań, abdykacja, totalne zrezygnowanie z jakichkolwiek ambicji.

    Ten brak ambicji to coś, co jest, myślę, największym rozczarowaniem. Pamiętam, jak dyskutowaliśmy rok temu przy okazji poprzedniego exposé, nadchodziła wtedy polska prezydencja. Powiem szczerze, że jak patrzyliśmy na kalendarz, to w ławach opozycji myśleliśmy sobie: z całą pewnością Platforma zrobi z tego wielki spektakl propagandowy, przynajmniej tak jak w 2011 r., żeby pokazać, jaka to Polska jest ważna, jak nas słuchają, jaką mamy pozycję. Ze strony pani posłanki Pomaskiej padły słowa, że dzisiaj trzeba dbać o wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. Trzeba dbać o wizerunek, ale bardziej trzeba dbać o pozycję Polski na arenie międzynarodowej, o to, żeby realnie działać: jak się odbywają szczyty, to żeby się odbywały w Warszawie.

    (Poseł Joanna Kluzik-Rostkowska: To robimy.)

    Pani Poseł! Szczyty się odbywają w Paryżu, odbywają się w Londynie. Pani premier Włoch dzisiaj mówi, że Włochy będą zwornikiem między Unią a Stanami Zjednoczonymi. To Polska zawsze pełniła tę rolę. Dlaczego to oddaliście? Co wam szkodziło podjąć te działania? Naprawdę nie jestem w stanie tego zrozumieć, dlaczego marnujecie tę historyczną szansę 1000 lat po koronacji Bolesława Chrobrego. Na marginesie - pewna lekcja historii dla państwa, bo to, od czego zaczął pan minister Sikorski swoje wystąpienie, twierdząc, że to był efekt działań dyplomatycznych między Polską a Niemcami, mądrego budowania sojuszy... No nie, drodzy państwo. Zjazd gnieźnieński w roku 1000, 25 lat wcześniej, to być może tak. Ale potem ówczesne Niemcy, imperium niemieckie robiło wszystko, żeby do tej koronacji nie doszło, dlatego ona mogła mieć miejsce dopiero 25 lat później, kiedy było bezkrólewie po śmierci cesarza Henryka II. To są podstawy historii. Wy dzisiaj nawet tego nie wiecie. (Oklaski) Nauczcie się też tego, bo z historii trzeba wyciągać wnioski, także z tej historii najnowszej, drodzy państwo. I to jest rzecz, o której musimy powiedzieć, przypominać to, co się dzieje w tej chwili w relacjach polskoniemieckich, to, co się dzieje dzisiaj na naszej zachodniej granicy, gdzie migranci są przerzucani na skalę masową, drodzy państwo. To rzecznik naszej Straży Granicznej przyznał, że polskie służby nawet nie wiedzą ilu, nawet nie wiedzą, kogo nam Niemcy przerzucają, bo robią to nie w trybie dublińskim, o którym pan minister Duszczyk lubi mówić, tylko w trybie wewnętrznej niemieckiej ustawy, która mówi, że każdego, kogo zatrzymają na terytorium Niemiec, mogą odesłać bez jakiejkolwiek kontroli, bez współpracy z polską służbą graniczną. Tak to niestety wygląda. Ponad 10 tys. - to oficjalne dane niemieckiej Policji Federalnej.

    (Poseł Ewa Schädler: Bzdura!)

    Pani krzyczy: bzdura, pani poseł. Odsyłam panią do oficjalnych danych rządu niemieckiego, waszego najbliższego sojusznika. Przyznali to Niemcy, wsypali was. Ponad 10 tys. już odesłanych i odsyłają kolejnych. A wiecie, dlaczego mogą to robić? Bo nie mieliście nawet odwagi przywrócić symetrycznych kontroli granicznych. (Oklaski) Domagaliśmy się tego od dawna. Skoro Niemcy mogą ustawiać Straż Graniczną po swojej stronie, to my też możemy. A wy tego nie robicie. Wstydzicie się, boicie - nie wiem, ale takie są fakty, że tego nie ma.

    I wreszcie rzecz ostatnia, ale absolutnie hańbiąca. Upamiętnienie niemieckich zbrodni. Wiem, będziemy się przerzucać odpowiedzialnością, zadośćuczynienie, reparacje. To jest proces wieloletni. Inne państwa przez dziesiątki lat... Namibia dopiero po 120 latach odzyskuje to, co się należy, a i tak nie wszystko. Trzeba to kontynuować. Ale jeżeli dzisiaj rząd niemiecki wtacza symboliczny kamień przed budynek Reichstagu, Bundestagu obecnie, a polski minister spraw zagranicznych na kolanach za to dziękuje, to to jest po prostu hańba, to jest sprowadzanie nas do roli petenta, do roli ubogiego krewnego. (Oklaski) Jeżeli sami pozwalacie tak traktować Polskę, to się nie dziwcie, że Niemcy nas nie szanują. W interesie całego naszego narodu jest to, żebyście mieli w końcu odwagę się przeciwstawić, a nie tylko retorycznie z tej mównicy cały czas opowiadać o złych Węgrach. Ale jeżeli z Niemcami mamy spory, a mamy, bo to jest normalna rzecz... To nie jest żadne szczucie, to jest odpowiedzialność za nasz narodowy interes. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia