9. kadencja, 20. posiedzenie, 2. dzień (28-10-2020)

22. punkt porządku dziennego:

Informacja bieżąca.

Poseł Katarzyna Lubnauer:

    Panie i Panowie Posłowie! Chciałabym zacząć od kwestii pewnej hipokryzji całej prawicowej strony sceny politycznej, ponieważ zdajemy sobie sprawę z jednej rzeczy. Osoba zaradna, osoba zamożna nie będzie miała żadnego problemu z aborcją w Polsce, dlatego że do 9. tygodnia aborcja jest farmakologiczna i, szczerze mówiąc, zdobycie tego typu środków nie jest znowu tak trudne, jeżeli ktoś jest zaradny. Problem polega na tym, że to, co zrobiliście, najbardziej uderzy w te mniej zaradne i w te, które rzeczywiście mają płody z wadą, dlatego że w tym przypadku najczęściej diagnoza jest dużo później, najczęściej diagnoza jest nie do 9. tygodnia, tylko 16., 20. tygodnia ciąży. W związku z tym tak naprawdę ta zmiana doprowadza do sytuacji najbardziej tragicznej, bo wymaga pewnego heroizmu od kobiet. Nie każda musi być na to gotowa. I tak naprawdę nikt nikogo nie zmusza. To jest zawsze wybór i prawo, a nie... Ktoś tutaj, słyszę czasem, roni krokodyle łzy nad kobietami, które biedne muszą dokonać aborcji, jak się potem będą czuły. To jest ich wybór. To jest ich wybór. One są najczęściej dorosłe, świadome i są w sytuacji dramatycznych wyborów.

    Natomiast chciałam mówić o czymś zupełnie innym, wręcz odwrotnym. Chciałam spytać, jak to wygląda, ponieważ mam tu zestawienia dotyczące dwóch programów. Chodzi o program in vitro, który był stosowany w latach 2013-2016, który kosztował 244 mln - 19,6 tys. par skorzystało, urodziło się 22 tys. dzieci, w sumie to było 1,13 dziecka na parę. I mamy program prokreacyjny, który zaproponował PiS, program prokreacyjny w latach 2016-2019 - 46 mln, 5,7 tys. par objętych tym programem, 294 ciąże (Dzwonek), tak, nie mylą się państwo, 294 ciąże, czyli 0,05 ciąży na parę.

    Chciałabym się dowiedzieć, kiedy państwo przywrócą finansowanie in vitro. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia