9. kadencja, 20. posiedzenie, 2. dzień (28-10-2020)

22. punkt porządku dziennego:

Informacja bieżąca.

Poseł Anita Kucharska-Dziedzic:

    Dziękuję.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Bartuś powiedziała, że młode kobiety będą podejmować decyzję świadomie lub nieświadomie. To jest clou sporu o legalność aborcji - żeby wszystkie kobiety podejmowały te decyzje świadomie, zawsze świadomie i zawsze samodzielnie i żeby nikt im się w te decyzje nie wtrącał ani nie odbierał podmiotowości ludzkiej. Bo czy jest to podmiotowość świecka, czy religijna, to nie ma żadnego znaczenia, bo i świeccy, i religijni ludzie mają wolną wolę i są podmiotami, a nie przedmiotami. Ale rozumiem, że pani poseł w zdenerwowaniu powiedziała coś, czego tak naprawdę nie chciała powiedzieć. To wyraz strachu, strachu o to, że na ulicach jest w tej chwili niewiele kobiet w wieku menopauzalnym czy panów w andropauzie. Na ulicach są przede wszystkim ci młodzi ludzie, którzy chcą podejmować decyzje dotyczące swojej płodności i rodzicielstwa samodzielnie i świadomie. To są ich decyzje związane z ich życiem. Nie chcą, żeby ktokolwiek im się w te decyzje wtrącał. To są te same dziewczyny, których nie stać na pigułki antykoncepcyjne, ba, nie stać je nawet na wizyty u ginekologa, a jeszcze zawsze jest ryzyko, że zapłacą 150-200 zł, by usłyszeć tylko to, że lekarz ma katolickie sumienie i recepty nie będzie.

    To jest, proszę państwa, państwowy protekcjonalizm podszyty moralizatorstwem, dzielenie kobiet na te, którym pozwoli się terminować ciążę, i te, którym się zabroni. Zdrowie psychiczne jest mniej ważne. Możesz się zabić, trudno. Państwo ci pozwoli terminować ciążę, jak masz raka. Czy ta ciąża, którą donosisz, spowoduje, że nigdy już nie urodzisz? O, jaka szkoda. Ale widocznie Bóg tak chciał.

    (Głos z sali: Ha, ha, ha!)

    Zgwałcili cię? Ale co to dziecko winne, że tatuś nie miał za grosz umiejętności uwodzenia i flirtu? Pozwij go o alimenty. Dosyć tego protekcjonalizmu wobec kobiet. (Oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)


Przebieg posiedzenia